
MitologiajJan ParandowskiMitologiaNa początku był poród. Ewangelia Jana zaczyna się od Słowa, i to od słowa greckiego. Logosem Heraklit z Efezu, filozof żyjący sześć wieków przed Janem, nazywał rozum, według którego dzieje się wszystko na świecie. Jan pożyczył od Greków ich własne słowo i wsadził im je jak kij w hellenistyczną dupę. U niego nikt nikogo nie rodzi, nie kastruje ani nie połyka, bo „wszystko przez Nie się stało”, a dzieci Boże przychodzą na świat „ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża”. Słowo, porządek i duch stają tu naprzeciw materii, krwi i chuci, z których Grecy zbudowali całe swoje niebo. Wytrzymuje to trzynaście wersetów. W czternastym „Słowo stało się ciałem”, a ciało, jak wiadomo, trzeba urodzić.Najciekawsze jest to, co Arachne wyhaftowała. Zeusa porywającego Europę, Ledę z łabędziem, Danae pod złotym deszczem, czyli katalog przestępstw ojca swojej rywalki. Za ten temat, bardziej niż za jakość ściegu, zapłaciła życiem. Był to pierwszy w Europie proces o naruszenie dóbr osobistych władzy, z wyrokiem wykonanym od ręki i bez apelacji. Skazana przędzie do dziś, tyle że już bez obrazków. Bogini mądrości, kurwa.Prawdziwym arcydziełem jest jednak ród Tantalosa. Tantalos był ulubieńcem bogów i jadał z nimi na Olimpie, aż zaczął wątpić, czy bogowie są naprawdę bogami. Postanowił to sprawdzić empirycznie: zaprosił ich na kolację i podał pieczeń z własnego syna, Pelopsa. Bogowie się zorientowali i tylko Demeter, pogrążona w żałobie po porwanej córce, z roztargnienia zjadła kawałek łopatki. Zeus chłopca wskrzesił, a brakującą łopatkę uzupełnił płytką z kości słoniowej. Pierwsza endoproteza w dziejach i od razu z materiału premium.Uratowany